5 LAT PROWADZENIA STRONY! CZYLI CO DAJE MI BLOGOWANIE


Za kilka miesięcy minie 5 lat odkąd prowadzę tego bloga. Nie wiem jak według innych, ale dla mnie to dość sporo, zważając, że moje pierwsze blogi nie utrzymywały się dłużej niż miesiąc. O powodach dlaczego, możecie przeczytać w moim starym wpisie (KLIKNIJ TU). Na szczęście era zakładania i usuwania w szybkim czasie własnej strony już dawno minęła. ;)

Prowadzenie bloga to chyba najbardziej kreatywna rzecz, jaką mogłam sobie wymarzyć. Dzięki niemu mam motywację, by ciągle uczyć się czegoś nowego. Przez ten cały czas wiele osiągnęłam, prowadzenie własnej strony otworzyło mnie na wiele możliwości. Udało mi się nawiązać współprace z wieloma firmami, ukończyć kursy czy też pisać teksty na zlecenie. Jeden z nich ukazał się w katalogu wnętrzarskim, co mnie bardzo cieszy! To bardzo miłe, że ktoś docenia moją pracę. ;) 

A więc, co daje mi blogowanie? Przez te kilka lat prowadzenia strony...

Przede wszystkim, rozwijam się! 

Miałam okazję w ostatnim czasie uczestniczyć ponownie w kursie, tym razem dotyczył Organizacji i zarządzania salonem kosmetycznym. To była dla mnie zupełna nowość, wcześniejsze kursy Visual merchandising - kreowanie przestrzeni handlowej i Specjalista ds. marketingu, które zrealizowałam dzięki Centrum Rozwoju Personalnego to było nic przy obecnym, bo już wcześniej miałam styczność z zagadnieniami, które się tam pojawiły. Chciałam spróbować swoje możliwości również w kosmetyce. Kurs to idealne rozwiązanie, które wprowadziło mnie w świat beauty. Składał się on z pięciu modułów, a każdy z nich zawierał kilka pytań. Do każdego etapu jest dołączony plik, w którym znalazłam wszystkie zagadnienia potrzebne do zrealizowania szkolenia. Zdobyłam wiedzę z zakresu podstaw kosmetyki, które każdy zarządzający salonem powinien znać, aspektów prawnych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, wymogów sanitarnych w prowadzeniu działalności kosmetologicznej, charakterystyki zadań i kwalifikacji personelu salonu kosmetycznego, organizacji czasu pracy salonu oraz podstaw marketingu usług kosmetycznych. Co więcej - w każdym momencie mogę się zalogować i wrócić do treści. Koszt kursu to 210 zł, jednak obecnie trwa promocja - 129 zł. :)

Jeśli chodzi o rozwijanie się - wcześniej też nigdy nie miałam pojęcia o tworzeniu strony od podstawy. Szablon, co prawda, mam pobrany z internetu, ale tylko sam 'szkielet', że tak powiem. Większość rzeczy w wyglądzie strony musiałam sama zmienić, a to nauczyło mnie dużo cierpliwości, bo nie zawsze wychodziło po mojej myśli. Pamiętam, jak próbowałam zmienić kilka szczegółów... w rezultacie niestety pół strony 'posypało się', bo namieszałam w kodach html. A kopii  nie miałam. I musiałam znowu projektować od nowa... :) 

Od tej technicznej strony też dochodzi przecież pisanie. To sztuka, której uczę się i szlifuję cały czas. Do tego dochodzi promocja własnej strony. Nie myślcie, że w miesiąc zgromadzicie milion czytelników, bo to nierealne. Blogowanie częściej przypomina po prostu zwykłe pisanie, więc po prostu trzeba robić swoje i robić swoje. I jeszcze raz robić swoje. A wszystko przyjdzie z czasem. ;) Generalnie regularność robi tutaj dużą robotę (tak, wiem, u mnie z nią bywa rożnie). ;)


Wycena swojej pracy
Pisząc teksty na zlecenie udało mi się trochę zarobić. Na początku ciężko było mi ocenić, ile tak naprawdę wziąć za stworzenie tekstu. Niektórzy blogerzy specjalnie zaniżają swoje stawki, bo boją się, że dana akcja im przepadnie. Ja na wiadomość, że 'cena jest stanowczo za wysoka' zawsze staram się negocjować. Mówię, co mogę zrobić, a czego nie. Nie chodzi tylko o czas, jaki muszę poświęcić. Niestety w Polsce większość osób pomija temat pieniędzy, bo po prostu nie umie o nich rozmawiać. Istnieje przekonanie, że nie wypada głośno o tej kwestii mówić. Ale nie oszukujmy się, w biznesie to jest nieuniknione, bo przecież trzeba się jakoś dogadać. Mam rację? ;)

Wyznaczanie priorytetów
Zdarzyło mi się czasem, że w jednym czasie zebrało mi się kilka projektów. Zazwyczaj próbuję wykonać je jak najszybciej, nie zapominając oczywiście o dopracowaniu w każdym szczególe. ;) Niestety doba ma tylko 24 godziny, a sztuka określenia rzeczy ważnych i ważniejszych wbrew pozorom, nie należy do najłatwiejszych. Niekiedy łapię się sama na tym, że próbuję zrobić kilka rzeczy na raz... a w efekcie nie robię żadnej z nich. Na koniec dnia dopada mnie stres, bo przecież obowiązków coraz więcej, a ja dalej nie zrobiłam tego, co zaplanowałam. Wszystko wynika z tego, że nie wyznaczyłam sobie odpowiedniej kolejności pracy. Dlatego sztuką planowania zajęłam się na poważnie. I z wyznaczaniem priorytetów jest u mnie coraz lepiej.

Brak strachu przed krytyką, wyrażanie własnej opinii i nie porównywanie się do innych
Moje pierwsze wpisy? Trochę takie nijakie, poparte wiedzą z książek albo pisane pod publikę. Bałam się mieć własne zdanie, z obawą o to, co ludzie powiedzą. W międzyczasie zaczęło się to zmieniać. Ile ludzi, tyle opinii. Miałam też skłonność do porównywania się do innych blogerów. To był błąd, bo blogosfera jest naprawdę obszerna, a liczba świetnych blogów ogromna. Chcąc się porównywać, można by oszaleć i popaść w kompleksy. Zamiast tego lepiej nauczyć się czerpać inspiracje.

A co Wam daje blogowanie?

https://www.crp.wroclaw.pl/

Wpis powstał przy współpracy z CRP Wrocław

PODRÓŻOWANIE NA WŁASNĄ RĘKĘ - ZALETY WYJAZDÓW SAMOCHODEM


Powiem szczerze, że trochę dziwnie mi tworzyć wpis o podróżowaniu samochodem, bo odkąd mam blankiet przejechałam mniej kilometrów, niż ktokolwiek na wstecznym. I zawsze, gdziekolwiek bym się nie wybierała, zwykle zajmowałam miejsce pasażera. Tak właśnie z prawa jazdy korzystam. 

Mimo wszystko kocham podróżować, o czym wspominałam już we wcześniejszym wpisie. Podróżowanie to niesamowity rozwój dla człowieka. Jestem przekonana, że jest to świetny sposób na spojrzenie na świat z innej perspektywy. Wzbogaca mnie jako kulturoznawcę, odkrywam dotąd nieznane mi miejsca, doświadczam tyle rzeczy, które na długo zostają w mojej głowie jako wspomnienia. Nieważne jak duże są te podróże: czy wybieram się gdzieś dalej, czy nawet jeśli jest to miejsce w okolicy, każda podróż czegoś mnie uczy. Nie muszę chyba też zaznaczać, że wspólne wyjazdy są o wiele lepsze, niż te samemu. Możliwość podzielenia się wyjątkowymi chwilami, to chyba jedna z zalet, jeśli chodzi o podróżowanie w parze lub w grupie. Masz do kogo się odezwać, podzielić się tym, co piękne, ale i zwątpieniami w gorszych momentach.

Podróżowanie samochodem? Kiedyś zakup samochodu graniczył z cudem. Niby był dostępny w sprzedaży, ale jego cena przekraczała finansowe możliwości przeciętnego Kowalskiego. Dzisiaj (prawie) wszyscy możemy go mieć na wyciągnięcie ręki i to nie za jakieś wybitnie duże pieniądze. I jest chyba najwygodniejszym środkiem transportu. Oferuje nam to, czego inne metody zaoferować nie mogą, a jeśli nawet są tak samo wygodne jak podróż samochodem - to są o wiele droższe.


Podróżowanie samochodem
Na początek oczywiście plan podróży. Środek transportu wiadomy, także czas na wybranie miejsc docelowych i stworzenie szczegółowego planu na wyjazd. Planuję każdy dzień - co będę zwiedzać, szacuje mniej więcej ile zajmie mi czasu dotarcie z punktu A do punktu B. Podróżując samochodem, mam całkowitą swobodę, bo nie muszę dostosowywać się do programu wycieczki. Wyjeżdżam o której i gdzie chcę. Nie ma pośpiechu, nie muszę dostosowywać się do rozkładów jazdy, nie ma też mowy o kupnie biletów. Nie jestem uzależniona od lotnisk ani dworców (choć akurat podróży samolotem chciałabym doświadczyć). Sama wybieram trasę i miejsce postoju. Jeśli mnie po drodze coś zaciekawi, to bez dodatkowej straty czasu mam możliwość tam zajechać.

Nocleg
Zależy mi na klimatycznym miejscu, położonym w spokojnej okolicy - cenię sobie ciszę. Nie chodzi mi o luksusy, ale wygodne łóżko, ciepła woda czy indywidualna łazienka są priorytetami, jeśli chodzi o wybór. Jednakże wiem, że większość osób korzysta z danego dnia aż do samego końca, łapiąc noclegi na trasie, bez ich wcześniejszej rezerwacji. Dlatego samochód daje tą możliwość, że w razie 'w' można w nim przenocować.

Lista rzeczy, które zabieram, a bagaż
Podczas podróżowania na własną rękę z plecakiem, gdzie bardzo dużo się przemieszczam, ograniczam rzeczy do minimum. Ale podróżując samochodem mogę spakować tak naprawdę tyle, ile chcę. Nawet największy plecak podróżniczy nie zmieści tyle, co bagażnik samochodu. Nie muszę martwić się o ograniczenia, jak w przypadku lotu samolotem czy podróży pociągiem. Do auta mogę zapakować o wiele więcej rzeczy, co poprawia komfort podróżowania i przede wszystkim ogranicza koszty podróży. Mam tu na myśli to, że nie mam potrzeby kupowania często droższych produktów na miejscu, poza tym mogę wziąć między innymi lodówkę turystyczną, czy kuchenkę gazową.


Koszty podróży
Każda podróż jest inna pod względem finansowym. Wiele osób uważa, że to właśnie wyjazdy samochodem są najdroższe. Jednak jeśli rozłożymy koszty (paliwo + opłaty drogowe) na kilka osób, podróż samochodem (dealer Honda) często wychodzi taniej niż np. samolotem. Poza tym, można te koszty jeszcze obniżyć, jeśli zamiast stołowania się na mieście, zabierzemy ze sobą sprzęt do gotowania, o czym już wspominałam wyżej (kuchenka gazowa turystyczna).

Możliwość podróżowania na własną rękę to niesamowita przygoda, która daje ogrom satysfakcji i przynosi mnóstwo świetnych wspomnień. Ta radość towarzyszy już od samego początku, gdy przygotowujemy plan podróży, a pakowanie się na dzień przed wyjazdem to już chyba największy szczyt adrenaliny - przychodzi mnóstwo myśli o tym, jaka będzie podróż, co w międzyczasie nas zaskoczy (oczywiście pozytywnie), czy kogoś poznamy itp.

Lubicie podróże na własną rękę? 


Wpis powstał przy współpracy z Autowitolin

A TOBIE Z CZYM KOJARZY SIĘ DZIECIŃSTWO? :)


Powiem Wam szczerze, że czasem chętnie cofnęłabym się do czasów dzieciństwa... Choć wydaje się, że to było jeszcze niedawno, to jednak minęło już trochę czasu. ;) Wakacje, które trwały w nieskończoność, zabawy na podwórku w chowanego lub berka, w piaskownicy albo malowanie kredą. Ta cała dziecięca kreatywność, która nie wymagała żadnych zabawek, a mimo to, czas spędzało się bardzo fajnie.

Pamiętam też budowanie baz. Wybierałam jakiś kąt na podwórku, zazwyczaj był to skrawek ziemi pod wielkim drzewem. Znosiłam do tego mojego 'domku' rożne stare graty: nieużywane już, pordzewiałe i poobijane garnki, patelnie, noże, widelce, wyszczerbione szklanki i inne przedmioty codziennego użytku. Chodziłam po podwórku, zbierałam różne chwasty, wkładałam je do tych naczyń, dolewałam wodę i mieszając wszystko patykiem udawałam, że gotuję. Za przyprawy służyła ziemia albo piasek. Do tego kotlety mielone z błota oczywiście. ;)


Nie pamiętam, abym któregokolwiek dnia się nudziła. Zawsze z grupką przyjaciół z mojego osiedla mieliśmy różne, szalone pomysły. Niekoniecznie zawsze bezpieczne, bo nie raz zdarzyło mi się wrócić z krwawiącą raną na kolanie, którą trzeba było polać dużą ilością wody utlenionej, ale mimo wszystko były to naprawdę cudowne przeżycia, które do tej pory pamiętam.

Kiedy wracam wspomnieniami do tamtych czasów myślę, jak bardzo beztroski i cudowny był to czas. Taki, który już więcej się nie powtórzy. Z wielką chęcią cofnęłabym się do tego okresu w moim życiu. Znów poczuć wolność i znów wpadać w apogeum nudy na szalone pomysły. Uważam, że obecne dzieciaki nie doświadczą tego samego, co my. Zabawy do późnego wieczoru na dworze, obecnie zamieniły się w przesiadywanie przed komputerem czy telefonem. Nie mówię, że wszystkie tak robią, ale zdecydowana większość. Trochę szkoda; starsze roczniki sami przyznajcie, że kiedyś bez tych wszystkich urządzeń żyło się z jednej strony lepiej? ;)


Dzieciństwo to jednocześnie powrót do czasu, kiedy jadło się syf, a nie przejmowało się kaloriami. Tym, ile można przytyć. Nikogo nie interesowało też, czy w danym produkcie jest gluten czy jeszcze inna rzecz. Pamiętam, jak stało się niekiedy całą przerwę w kolejce do sklepiku szkolnego. Asortyment, w którym można było spotkać gumy kulki lub gumy turbo, które po pięciu przeżuciach traciły smak i twardniały, a mimo to każdy je kupował. Wszelkie oranżady w proszku, soczki w kartoniku z dołączoną słomką, czeko tubki, które były największym hitem młodzieńczych lat. Albo chrupki kukurydziane. Kto pamięta Flipsy? ;)

Z dzieciństwem kojarzą mi się również te wszystkie osiedlowe sklepiki, w których kupowało się cukierki na wagę. Kukułki, miętówki, a w szczególności krówki! Krówki ciągutki. Wykonywane z prawdziwego mleka, dzięki czemu były idealnie kruche, a w smaku bajeczne! Wykonywane z manufakturach, według własnej receptury. Pachnące mlekiem i karmelem. :) Dokładnie takie same w swojej ofercie ma Sklepzkrówkami. Oprócz tego jest możliwość personalizacji, tak jak ja to zrobiłam. Wybrałam napis oraz zdjęcie, jakie miało się pojawić na papierku.




A jakie są Wasze wspomnienia z dzieciństwa? 

Wpis powstał przy współpracy z Sklep z krówkami

JAKI JEST PRAWDZIWY FACET?


Zazwyczaj zdarza nam się ocenić po wyglądzie, czyli krótką mówiąc wyciągnąć jak najszybsze wnioski, wkładając w to jak najmniej wysiłku. Nazwać wszystko i zaszufladkować, a robimy to częściej, niż nam się wydaje, bo to nic trudnego oceniać innych. A że wygląd to pierwsze z czym mamy do czynienia, to właśnie on jako pierwszy podlega ocenie. Wydaje mi się to jednak zbyt powierzchowne w momencie, gdy na jedynie takiej podstawie postanawiamy o tym, że nie chcemy inwestować naszego czasu ani uwagi na rozmowę z daną osobą. Skreślamy już na 'dzień dobry', ponieważ ktoś nie wydaje się interesujący. Trochę niesprawiedliwe podejście moim zdaniem, skoro wyciągamy wnioski jedynie przez pryzmat tego, co na zewnątrz.

I tak samo dla każdej z nas pojęcie 'idealny, wymarzony facet' znaczy coś innego. Jedne wolą umięśnionych facetów, typowych macho, inne zaś mają kompletnie preferują inny typ faceta. Sęk w tym, że to wcale nie jest definicja mężczyzny. To po prostu definicja tego, co nam się podoba. Prawdziwy mężczyzna nie charakteryzuje się tym, jak wygląda, a tym, jaki po prostu jest. Nie powinnyśmy szukać gotowych ideałów typu Brad Pitt, traktując wygląd jako priorytet, bo to wcale nie o to chodzi.

Potrafimy być na tyle wymagającymi osobami, że doszukujemy się we wszystkich jakiegoś "ale". W głowie mamy wyobrażenia o naszych idealnym związku, idealnym partnerze, o tym jak ma on wyglądać i się zachowywać. To niesamowicie zaburza postrzeganie mężczyzn, których dyskwalifikujemy od razu, poddajemy za szybko ocenie. Najważniejsze to pozbyć się wszelkich uprzedzeń i dać szansę i skupić się na poznawaniu tej drugiej osoby. Prawdziwe uczucie trzeba umieć rozwinąć w czasie. Zgadzam się, że może na pierwszy rzut oka ktoś nie musi przekonywać naszej uwagi fizycznymi atutami, ale jeśli będziemy poznawać pewną osobę i chcemy kolejnych spotkań, dobrze nam się rozmawia i fajnie spędza czas, to czemu nie? To właśnie może sprawić, że dostrzeżemy w kimś coś wyjątkowego.

Dla mnie prawdziwy facet tkwi w tym jaki jest. Nie szukam na siłę wymarzonego ideału. Najważniejsze są dla mnie cechy - lojalność, życzliwość, szczerość, opiekuńczość. No i wierność. To chyba dość oczywiste. Też imponuje mi bardzo zaradność. Mężczyzna powinien mieć jasno określone cele i za wszelką cenę dążyć do ich spełnienia. Chcieć się rozwijać. Poza tym zwracam uwagę na to, czy potrafi być tak zwaną 'złotą rączką' w domu ;-) Kiedy facet potrafi naprawić każdą, (lub no prawie każdą usterkę), wzbudza to u mnie podziw. Serio. Nie wyobrażam sobie być z kimś, kto nie potrafi zrobić najprostszych czynności albo nie ma drygu do typowo męskich prac. Otwiera mi się też nóż w kieszeni, gdy mężczyzna nie chce szukać pracy, a siedzenie i nic nie robienie to jego jedyne zajęcie przez cały dzień. Jeśli kobieta pracuje, a po pracy jeszcze zajmuje się domem, podczas gdy facet nic dobrego nie wnosi, a po prostu jest, to powiedzmy sobie szczerze - to nie jest wcale ok.

Równie ważna jest dla mnie inteligencja. Sposób myślenia i umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach. Sytuacjach, w których niekiedy potrzebne jest również oparcie. Ktoś taki, kto zapewni poczucie bezpieczeństwa i nie podda się przeciwnościom. Ktoś, kto będzie walczył niezależnie od tego, co i kto stanie mu na drodze. Ktoś, kto wesprze dobrym słowem. Po prostu.

Wygląd nie jest najważniejszy, bo on nie zawsze o czymś świadczy. Szkoda jednak, że niektórzy mają zupełnie inne podejście i traktują to jako szczególny wyznacznik. Mam rację? ;-)

JAK POLUBIĆ GOTOWANIE? MOJE SPOSOBY


Dla mnie gotowanie to coś naturalnego, i choć nie jestem mistrzem kuchni, nie sprawia mi ono trudności. Owszem, można powiedzieć, że akurat w tej dziedzinie jestem początkująca, ale mimo wszystko uważam, że radzę sobie całkiem nieźle. Posiłki przygotowane samodzielnie są o wiele zdrowsze od tych gotowych, wiem co się w nich znajduje i że są one świeże, a samo gotowanie jest niezwykle satysfakcjonujące! Przyrządzając jedzenie samemu, odżywiam się zdrowo i świadomie. Oczywiście nie liczę kalorii, nie sprawdzam nagminnie informacji na temat danych składników, elementów odżywczych czy konserwantów. Bardziej chodzi o uświadomienie sobie, co jest dla mnie dobre, a co niekoniecznie.

Czasem dziwię się, kiedy ktoś stwierdza, że nie umie gotować albo tego nie lubi. Zastanawiam się, z czego to wynika. Z lenistwa, niechęci do sterty 'garów', które potem trzeba umyć, a może z braku talentu kulinarnego? Jestem zdania, że wszystko da się przezwyciężyć, tą niechęć do spędzania czasu w kuchni również.


Jak więc polubić gotowanie?
Porządek! Przygotuj kuchnię, aby mieć dużo miejsca i aby było Ci wygodnie gotować. Mnie najbardziej irytuje bałagan, który tworzy się podczas gotowania, dlatego aby sobie nie dokładać sprzątania, staram się, aby wszystko robić na bieżąco. Nie ma nic gorszego od mycia stosu garnków, patelni i innych naczyń, w szczególności jeśli trzeba je skrobać i szorować z resztek zaschniętego jedzenia. I co dalej?

Przede wszystkim trzeba zacząć od czegoś prostego. Rzucając się od razu na głęboką wodę, pewnie się zniechęcisz. W szczególności polecam przygotowywanie śniadań. Przygotowanie owsianki czy omleta zajmie dokładnie tyle samo czasu, co zrobienie kanapek. Możesz przygotować również listę swoich ulubionych potraw i zrobić zakupy na kilka dni. Zabierz się za takie dania, które są łatwe i szybkie w przyrządzeniu oraz nie wymagają wprawy i wielu składników. Jeśli zaczną Ci one wychodzić, będziesz mieć więcej chęci na kombinowanie i eksperymentowanie w kuchni.

Możesz również gotować z kimś bliskim. Wszystko idzie szybciej i sprawniej, a przy okazji jest to świetna okazja, aby ze sobą porozmawiać. Fajnym tego aspektem jest również wspólne spędzenie czasu razem, kiedy każdy z nas ma go coraz mniej. 

Daj sobie czas. Pamiętaj, że nie zawsze wszystko wychodzi za pierwszym razem. Polubienie czy umiejętność gotowania wymaga czasu. Możesz też traktować to jako zabawę. Uwierz, że jedzenie wyjdzie lepsze, jeśli nie będziesz się zbytnio przejmować. ;)


Kup jakąś fajną książkę kucharską. To chyba najstarszy (i najlepszy!) sposób na naukę gotowania. Ze swojej strony polecam 'Ciasta i desery. Gotowanie krok po kroku'. Każdy kto lubi słodycze, musi mieć tą książkę! Jej zawartość to prawdziwa skarbnica kulinarnej wiedzy. Przyznam, że u mnie z pieczeniem ciast czy babeczek jest raczej średnio, ale cały czas się uczę, dlatego ta książka instruktażowa sprawdzi się u mnie świetnie. Biorąc ją do ręki niemal od razu można zauważyć jej szczegółowość. Każdy przepis jest opatrzony ilustracją; wszystko jest fantastyczne opisane, więc każdy, kto będzie korzystać z tej książki, nie będzie miał problemu z przygotowaniem czegoś słodkiego. Wszystko jest uporządkowane, dzięki czemu z łatwością odnajdziemy interesujący nas przepis, a poziom trudności wcale nie jest trudny. Wszystko jest wyjaśnione krok po kroku, wystarczy postępować według wskazówek. Myślę, że dla właśnie takich początkujących osób, książka ta będzie naprawdę sporym ułatwieniem i zachęci do dalszego eksperymentowania w kuchni. Ja przy okazji na pewno zrobię znowu coś pysznego!


A Ty jaki masz sprawdzony patent na polubienie gotowania?

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem RM

STYL GLAMOUR - KOLORY, TYNKI I SZABLONY - DEKORACYJNE MALOWANIE ŚCIAN


Każde wnętrze składa się z dokładnie dobranych elementów. Faktury, przedmioty i przede wszystkim kolorystyka. W stylu glamour używane są nasycone, wyraziste kolory wnętrz - paleta róży i fioletów, jak i stonowane, przełamane szarą barwą. Sam styl jest obecnie hitem w aranżacji pomieszczeń - ekskluzywny, pełen eleganckich materiałów. Bazuje na zestawieniu ze sobą rzeczy, między innymi matowych faktur z błyszczącymi powierzchniami. Dzisiaj, dzięki Wydawnictwu RM opiszę trochę znaczenie kolorów, tynki dekoracyjne, a także szablony, które można użyć do wykonywania ozdób na tynkach.


Kolory w aranżacji wnętrz mają ogromne znaczenie. Można powiedzieć nawet, że to najważniejszy element. To dzięki barwom odbieramy wnętrze jako przytulne lub chłodne, jasne, przestronne bądź bardziej stonowane. Odcienie ciepłe optycznie zmniejszają przestrzeń i dają wrażenie przybliżenia, natomiast odcienie zimne oddalają i sprawiają, że widzi się ją jako większą i bardziej przestronną.

Biały
Najczęściej wykorzystywany jest w aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim, w którym przeważa prostota i funkcjonalność. Jednakże równie dobrze sprawdzi się w stylu glamour, jeśli chcemy optycznie powiększyć pomieszczenie. Idealnie odbija światło, jest też świetnym tłem dla przedmiotów, dodatków w bardziej intensywnych barwach. W pomieszczeniach harmonizuje i przywraca wewnętrzną równowagę, wnosząc w nie uczucie czystości i świeżości. 

Kolor czerwony ożywia wnętrze, dynamizuje, jednak pomieszczenie urządzone z użyciem tego koloru powinno być przemyślane, aby nie zapanował kolorystyczny chaos. Świetnie wygląda w towarzystwie pudrowego różu i delikatnej pomarańczy, ciekawie łączy się również z szarościami oraz czernią. W przypadku postawienia na czerwone wnętrze, kolor ten nie nadaje się do małych pomieszczeń. 

Intensywny żółty
Ściany pomalowane tym kolorem wydają się optycznie większe; poza tym, barwa ta świetnie rozjaśnia pomieszczenie. Nasycony, intensywny odcień ożywi minimalistyczne, stonowane wnętrza. Pasuje do czerni - takie właśnie zestawienie bardzo dobrze pasuje w stylu glamour. Żółty może pobudzać nas do działania, wywołuje uczucie lekkości i ciepła.

Kolor czarny często wykorzystywany jest przy projektowaniu luksusowych domów czy apartamentów. W odpowiedniej ilości jest bardzo eleganckim kolorem i doskonale podkreśli wyjątkowość we wnętrzu. Do jego największych zalet należy pozytywny wpływ na koncentrację, uspokojenie i wyciszenie. Jeśli chodzi o styl glamour, najlepiej prezentuje się w kuchni. Blaty mogą być wykonane z marmuru, granitu lub dobrej jakości kompozytu.


Tynki dekoracyjne
Szukając inspiracji pozwalającej na uzyskanie ciekawego i niepowtarzalnego efektu na ścianie świetnie sprawdzi się tynk dekoracyjny! Początkowo wykorzystywany był do kładzenia elewacji budynków, zdobienia filarów oraz kolumn, a także obramowań okien w domach. Dopiero od niedawna jest stosowany również do ozdabiania ścian wewnątrz pomieszczeń. Tynk dekoracyjny może mile zaskoczyć swoją teksturą. Chmurki, cegiełki, ślimaczki, efekt kory, płomienie, baranki - to tylko kilka z możliwych efektów, które można uzyskać na ścianie.


Wykonywanie szablonów
Na rynku dostępne są różne wzory szablonów do wykonania ozdób na tynkach. Jednak takie formy możemy też łatwo zrobić sami, wykorzystując do tego celu np. niepotrzebne zdjęcia rentgenowskie lub podkładkę kuchenną wykonaną z grubej folii albo cienkiego plastiku. Jeśli szablon robimy z podkładki kuchennej, musimy zwrócić uwagę, by jej powierzchnia była równa i gładka.

Kiedyś do uzyskania efektów, stosowano wypukłe wałki z wzorami, których użycie wymagało dużej wprawy, a rezultat końcowy i tak nie zawsze był satysfakcjonujący. Obecnie można korzystać z szablonów, które są świetnym narzędziem: dostępne są w wielu wzorach i zastosowaniach. W stylu glamour, idealnie sprawdzą się takie zdobienia. Mogą być to roślinne bądź geometryczne wzory.


Wpis powstał dzięki Wydawnictwu RM. Z książki 'Dekoracyjne malowanie ścian'. można dowiedzieć się, w jaki sposób oryginalnie udekorować ściany, wcale nie musząc mieć specjalistycznych narzędzi ani drogich materiałów. Opisane są znaczenia kolorów oraz pokazane przykłady zdobień, a sposób, w jaki można je wykonać przedstawiony jest w kilku prostych krokach. Dekoracyjny tynk, ściany ozdobione figurkami odlanymi z gipsu, obrazem z motywami egipskimi - wszystko można znaleźć właśnie w tej książce! Jest przeznaczona głównie dla osób, które na co dzień nie zajmują się pracami tynkarskimi ani malarskimi, także nawet osoby, nie mające wprawy z pewnością sobie poradzą.


Jesteście ciekawi pozostałych efektów? Zapraszam do przeczytania książki!

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem RM

PSZCZELA DOLINKA, CZYLI KOSMETYKI NATURALNE. DLACZEGO OPŁACA SIĘ JE KUPIĆ?


Coraz więcej osób wybiera kosmetyki naturalne. Z jednej strony wynika to z mody na wszystko, co jest eko, bio czy wege, z drugiej jednak może to wynikać z chęci tego, aby dać skórze to, co najlepsze. Nie wszystkie jednak kosmetyki, które zawierają słowo "naturalne" są takie w rzeczywistości.

Naturalne, czyli jakie?
Kosmetyki naturalne są oparte o składniki naturalne, czyli mineralne lub roślinne. Nie znajdziemy w nich żadnych syntetycznych czy szkodliwych substancji. Producentów takich polskich kosmetyków można było jeszcze jakiś czas temu policzyć na palcach jednej ręki, dzisiaj natomiast mamy prawdziwy wysyp marek. Co więcej, cały czas powstają nowe. ;)

Dlaczego opłaca się wybrać kosmetyki naturalne?
Lepszy skład
Nie muszę chyba mówić, aby czytać składy produktów, ponieważ większość z nich przypominać może tablicę Mendelejewa. Z kosmetykami należy postępować podobnie; w tych naturalnych jednak jest o tyle dobrze, że nie zawierają żadnych parabenów, konserwantów, silikonów i innych substancji, które nie służą skórze; drażnią ją czy uczulają. Poza tym produkowane są w sposób przyjazny i ekologiczny środowisku, a certyfikowane marki nie testują ich na zwierzętach. Warto też zaznaczyć, że opakowania, które stosują takie firmy, powstają z surowców wtórnych i nadają się do recyklingu. 

Poszerzanie wiedzy
Poszukiwanie dobrych dla nas kosmetyków z naturalnym składem, może wiązać się z nauką o użytych do ich produkcji składników. Wszelkie zioła, rośliny, oleje czy inne dobroczynne rzeczy. ;) Można się dzięki temu dowiedzieć również, co służy najbardziej naszej cerze itp.

Wspieranie polskich firm
Niektórzy myślą, że kosmetyki naturalne są droższe od ich syntetycznych alternatyw. Nie zawsze jest to prawda. Ceny produktów wykonanych z naturalnych składników są cenowo podobne do ich "dobrych" odpowiedników, głównie z powodu tego, że konkurencyjnych firm powstaje coraz więcej. Oczywiście są również takie, do których wytworzenia używane są składniki wysokiej jakości, stąd wyższa cena - inaczej ich produkcja po prostu nie byłaby opłacalna. Jednakże większość z nich nie przewyższa cen drogeryjnych zamienników. Ja nie używam wyłącznie polskich marek, jednak stanowią one większość. Miło jest doceniać małe, lokalne często rodzinne firmy, w których nie znajdziemy szkodliwych substancji. Takie, w których jest duża ilość składników aktywnych, a nie 'polepszaczy' czy 'przedłużaczy' daty przydatności do użycia.


Pszczela Dolinka to właśnie jedna z polskich firm. Miejsce, w którym z pasją tworzy się małe, pachnące cudeńka. Znajdziecie tu mydła naturalne, bez sztucznych, syntetycznych dodatków, wzbogacone naturalnymi składnikami pochodzenia roślinnego. Mydła robione są na bazie oleju kokosowego i oleju palmowego, lekko nawilżają i odżywiają skórę dzięki kompozycjom olejków, maseł kosmetycznych i maceratów dodawanych w procesie ich wzbogacania. W naturalnych mydłach znajdują się m. in. miód, napary ziołowe, naturalne i świeże przeciery owocowe, suszone kwiaty, owoce i skórki owocowe, cynamon, migdały, wiórki kokosowe, zioła, algi morskie oraz glinki. Kostki nie są cięte z bloku, tak więc każda ma swój indywidualny kształt, a ręczne dodawanie dodatków gwarantuje unikalność każdego egzemplarza :)


Zioła do włosów suchych - mydło naturalnie ziołowe
Byłam ciekawa jak poradzi sobie z moimi włosami, z którymi borykam się od pewnego czasu. Mydełko na bazie oleju kokosowego i palmowego wzbogacone mocnymi naparami ziołowymi, przeznaczone jest do włosów suchych i łamliwych, tak też idealnie rozwiązanie dla mnie. Przede wszystkim bardzo dobrze się pieni. Po wysuszeniu włosów, już po pierwszym użyciu mydełka, włosy były lekko nawilżone i ładnie się układały. Miękkie, jednocześnie przyjemne w dotyku i co najważniejsze - bardziej odżywione. ;)


Miód i kwiat pomarańczy - mydło naturalne miodowe
Mydełko o pięknym, miodowo-pomarańczowym zapachu! Szkoda, że nie możecie go poczuć. W dodatku kosmetyk zawiera suszone kwiaty pomarańczy. Mydełko świetnie nawilża skórę, ujędrnia i wygładza, jednocześnie dobrze ją oczyszczając. Dobrze pieni się, dzięki czemu jest bardzo wydajne. Jeden z moich faworytów, jeśli chodzi o kosmetyki naturalne. :)


Używacie kosmetyków naturalnych? ;)

Wpis powstał przy współpracy z firmą Pszczela Dolinka

INSPIRUJĄCA DEKORACJA ŚCIENNA - MOTYWY NA OBRAZACH I PLAKATACH: JAK OZDOBIĆ ŚCIANY?


Uwielbiam otaczać się pięknymi rzeczami - nawet najmniejszy drobiazg mnie cieszy! Jako kobieta uwielbiam po prostu wszelkiego rodzaju duperelki, te do wystroju wnętrz również. Kocham dekorować pomieszczenia, a ostatnimi czasy skupiłam się na urządzeniu swoich ścian. Nowoczesne plakaty oraz oryginalne obrazy dopełniają wnętrze, świetnie się sprawdzają w kontekście aranżacji pomieszczeń. Taka galeria ścienna to dość popularny sposób na ożywienie przestrzeni i nadanie jej charakteru. Dlatego dziś podpowiem, jak kreatywnie ozdobić swoje ściany. A nuż widelec może mi się uda rozbudzić w Was artystyczną duszę? ;)

W swoim pokoju trzymam się głównie odcieni bieli i szarości, ale aby ożywić pomieszczenie stawiam na kolorowe dodatki. Tym razem padł wybór na plakaty oraz obraz.

Plakaty
Wykonane są na bardzo dobrej jakości papierze (150g/m2). Są one grube i czuć to już po pierwszym dotknięciu. Dzięki tej grubości możemy zawiesić je nieoprawione w ramę. Jednakże jeśli ktoś się uprze na oprawę nie musi się o nic martwić, bo plakaty z łatwością układają się pod ramą - nie odkształcają się ani nie marszczą. Kolejnym plusem jest też to, że dzięki takiej gramaturze papieru są one odporne na upływ czasu. Sama jakość druku jest również wspaniała, idealna głębia kolorów! Wymiary obu plakatów to 61x91,5cm. Jestem nimi zauroczona i wiem, że Was też kupią w całości!

Plakat VW Volkswagen Golf GTI z pewnością przypadnie do gustu fanom motoryzacji, a w szczególności entuzjastom tej znanej i kultowej marki. Już sam jego design przyciąga uwagę - mieniący się paletą barw z przewagą czerwieni oraz klimatyczną, miejską atmosferą.


Plakat Czarny Kot ze skrzydłami z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom zwierząt - też z tego powodu go wybrałam. Poza tym grafika jest dość oryginalna. Plakat wyróżnia się intensywnymi, wyraźnymi barwami, a dzięki matowej powierzchni światło od niego nie odbija się, jest widoczny z każdej perspektywy.



... czyli najpopularniejszy sposób na ozdobienie ściany. Klasyczna, tradycyjna forma. Przyznam, że tutaj wybór był cięższy, niż w kwestii plakatów. Do gustu przypadło mi kilka obrazów, ale wybrałam ten, który moim zdaniem najbardziej pasowałby do mojego wnętrza. Motyw kobiety musiał koniecznie się pojawić. :)


Koncepcji na  zdobienia ścian jest naprawdę wiele. Oferta firmy Eplakaty jest szeroka, bo poza plakatami oraz obrazami w wielu rodzajach kategorii, które Wam zaprezentowałam, są do wyboru również fototapety, kalendarze, a także rożnego rodzaju gadżety i prezenty. Wszystko występuje w rozmaitych stylach, kolorach i rozmiarach, także myślę, że dodatki będą pasować do każdego rodzaju wnętrza. W szczególności idealnie mogą się sprawdzić w stylu skandynawskim.

https://eplakaty.pl/

Prawda, że piękne dekoracje? ;)

Wpis powstał przy współpracy z firmą Eplakaty

STYL RETRO W URZĄDZANIU PRZESTRZENI


Zamiłowanie do motoryzacji i do stylu retro można połączyć w jedno - wystarczy uchwycić je na płótnie! Takie zestawienie jest ostatnio bardzo modne; nic dziwnego, skoro można uzyskać efekty ciekawe wizualnie. Z pewnością przypadnie do gustu osobom, które są zachwycone designem z lat 50, 60 i 70 XX wieku. 

Styl retro, nazywany również midcentury modern czy vintage w krajach anglojęzycznych, powszechnie kojarzy się z mocną, wyrazistą kolorystyką, lustrami w złotych ramach, lampami z abażurami czy meblami na charakterystycznych, cienkich nóżkach. Jednakże obecnie przenika do różnych aranżacji, stąd też coraz częściej można spotkać go we wnętrzach urządzanych w stylu skandynawskim czy minimalistycznym. Takie połączenie stylu retro ze stylem nowoczesnym w aranżacji wnętrz przynosi ciekawe efekty. Dzięki zastosowaniu fantazyjnych wzorów czy abstrakcyjnych form, pomieszczenia w stylu retro są nietuzinkowe.

Do wnętrza w stylu retro pasują mocne, wręcz krzykliwe kolory, które były chętnie używane w połowie XX wieku. Obraz wykonany przez Wydruki na sztuki jest w barwach groszkowej zieleni, czekoladowego brązu, czerni oraz bieli, w której zachowane jest auto. Kolory są bardzo wyraziste, a głęboki odcień ciemnych barw na tle auta doskonale ożywia całość. Pasuje idealnie jako połączenie ze stylem nowoczesnym, który dominując w domowych aranżacjach, powoli zaczyna męczyć swoją surowością i chłodem. Poza tym, został wykonany bardzo profesjonalnie! Obawiałam się, że zdjęcie na tak dużym formacie 150x90 będzie rozpikselowane, ale nie ma tu mowy o czymś takim. Jakość wykonania jest na bardzo wysokim poziomie. Wydruk jest bardzo szczegółowy, nie różniący się od pliku, którego wysłałam. Krawędzie są równo docięte, nie ma żadnych przebarwień.


Wielbicieli samochodów z duszą jest z pewnością wielu, dlatego na rynku jest do wyboru wiele egzemplarzy obrazów, różniących się klimatem oraz kolorystyką. Najlepsze będą te w stonowanych kolorach, czyli: czerń, szarość, biel oraz błękit. W szczególności czerń i biel pojawią się relatywnie często, ponieważ takie zestawienie kolorystyczne w przypadku starych aut sprawdza się świetnie. Niezwykłe fotografie, przedstawiające samochody z połowy ubiegłego stulecia na tle np. budynków wyglądają bardzo malowniczo.

Inne obrazy w stylu retro
Na rynku mamy do wyboru szereg obrazów w takim właśnie stylu. Firma Wydruki na sztuki ma je w swojej ofercie w kilku odsłonach, których przykłady możecie zobaczyć poniżej.


Podoba Wam się styl retro? ;)

Wpis powstał przy współpracy z firmą Wydrukinasztuki